wtorek, 22 lutego 2011

Prolog

- Tyle się już znamy, tyle razem przeżyliśmy, więc może czas opowiedzieć trochę o sobie?
Xanden obdarował swojego towarzysza zaciekawionym spojrzeniem, po czym na jego ustach pojawił się lekki uśmiech.
         - Opowiedz mi, kim byłeś i dlaczego stałeś się tym, kim jesteś. Czy to za sprawą rodziny? Czy nienawiści? Może chciałeś zdobyć tak wielką i straszliwą moc po to, aby ludzie czuli w Tobie strach?
         Arkin spoglądnąwszy na towarzysza broni, skinął lekko głową i wpatrując się w żółte i niebieskie płomienie zaczął swoją opowieść.
         - Świat jest wielki i niebezpieczny – odparł. – Pochodzę z krainy Mythir, a dokładnie z miasta, które zwą Orteą. Jeszcze półtora roku temu studiowałem walkę bronią białą, aby być jednym z najsilniejszych wojowników, jeżeli chodzi o walkę bronią dwuręczną. Jednak moje ćwiczenia polegały nie tylko na umiejętności władania bronią… chciałem również nauczyć się magii. Brałem korepetycje u pewnego maga zwanego Myrtas, który był mistrzem magii ognia. Nosił czerwoną szatę przepasaną złotym paskiem. Znaczyło to, że jest arcymistrzem w swoim fachu. Studiowałem u niego kontrolę i ćwiczyłem umysł tak, aby być zdolnym wyzwolić moc i potrafić ją ciskać… a wszystko z jednego powodu… chciałem dorównać potęgą mitycznym stworom, z którymi się teraz mierzymy… demonom.
Jak wiesz są to stwory o niewyobrażalnej potędze siejącej strach w oczach wszystkich. Są tylko nieliczni potrafiący w pojedynkę pokonać prawdziwego potwora… o wojownikach tych uczyliśmy się w szkole, lecz tak naprawdę każdego stojącego twarzą w twarz z monstrum napełniał strach. Te plugawe bestie można pokonać tylko i wyłącznie w wielkiej grupie najpotężniejszych magów – nagle urwał z powodu śmiechu mrocznego elfa, tak głośnego, że nawet wybuch spowodowany magią destrukcji by go nie zagłuszył.
– Tak, demony są bardzo potężne. Ich moc przyszpila każdą z ras, lecz tak naprawdę tylko nieliczni znają prawdę.
Arkin zdobył się na pogardliwy uśmiech, po czym w zadumie położył się na piasku i zatopił wzrok w czystym niebie, które przepełniał mrok; widać było tylko światło, jakie dawał biały księżyc oraz gwiazdy tworzące swojego rodzaju drogę, przypominającą mu drogę, jaką on musiał przebyć, aby tak daleko dotrzeć.
- Lubiłem dużo czytać, jednak zaczęło mnie zastanawiać, czy jest sens uczyć się mocy ognia. Zawsze znajdywałem informację o demonach, gdyż chciałem o nich wiedzieć wszystko… dosłownie wszystko. Próbowałem znaleźć ich słaby punkt, coś, co pomogłoby je unicestwić… w końcu znalazłem odpowiedni trop. Moc równie przerażającą dla demona, jak i dla reszty świata. Dzięki niej stałbym się silniejszy i mógłbym dorównać najpotężniejszym istotom, lecz zostałbym skazany na śmierć, ponieważ ta magia jest zakazana. Znalazłem tomy magiczne, które ją opisywały i nie były dostępne nam, uczniom. Nie mam bladego pojęcia, jak tam się znalazły, sklep niczym się nie różnił od innych. Zwyczajne książki o mitach, o demonach i ich potędze, o różnych bestiach, jakie ludzie spotkali w nieznanych zakątkach świata, jak również zwykłe opowiadania i książki pisarzy. Bez chwili wahania kupiłem je, po czym szybko pobiegłem do domu i kładąc się do łóżka zacząłem swoją lekturę. Było w niej napisane wiele istotnych rzeczy, o których nie mieliśmy pojęcia my, uczniowie. Zawsze uczono nas, że są cztery rodzaje żywiołów: ogień, powietrze, woda i ziemia. Jednak ta księga mówiła inaczej…
- Inaczej ?? – zapytał Xanden wpatrując się w niego z niecierpliwością i okazując niesamowitą chęć zgłębienia tematu.
- Tak… zostało tam wspomniane nie tylko to, że są na świecie cztery żywioły mocy, lecz też zostało napisane, że są również odrębne moce, nad którymi zapanować jest niespotykanie ciężko i jedynie mistrzowie mogą się tego podjąć, ponieważ dla nas jest to zbyt niebezpieczne. Chodziło o żywioły ciemności i światła… czytając dalej, nabierałem coraz głębszego przekonania, że magowie nas oszukują i nie mówią nam całej prawdy. Może to dlatego, że tych mocy się boją: są zbyt potężne i nieludzkie… w sumie mają trochę racji. Zawsze nam wpajano, że nekromanta jest synem demona i człowieka, w co wierzyliśmy; okazała się to kłamstwem, aby nas chronić. Lecz ja byłem inny… nie wierzyłem w to. Bo skoro to nie jest kwestia pochodzenia, to czy każdy nekromanta musi być zły? Musiałem wybrać miejsce, w które nikt nie zagląda oraz gdzie moc magiczna jest niewyczuwalna. Słyszałeś zapewne o Dolinie Śmierci? – po czym takim samym zaciekawionym wzrokiem spojrzał na towarzysza.
         Xanden, siedząc na pniu drzewa, patrzył w niebo, a zbliżające się chmury przypominały mu o nadchodzącym niebezpieczeństwie. Po chwili spojrzał na wojownika i odezwał się lekceważącym głosem.
- Wszyscy tę dolinę znają… jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc na tej ziemi, gdzie umarli wstają z grobów, gdzie moc śmierci jest tak wielka, że ludzie jak i inne rasy boją się do tego miejsca zbliżyć, ponieważ jego odór przytłacza strachem… tam legendarne stworzenia znane tylko w bajkach okazują się prawdziwe. Latające kościane smoki, licze i wiele innych bestii … legendy mówią o przesiadujących tam wojownikach i magach, którzy nie zdołali opanować potęgi śmierci i stali się jednymi z nich, zachowując (jednak) trzeźwość swojego umysłu i wspomnienia.
Każdy z mojej rasy zna tę krainę i wielu próbowało przeżyć lecz im się nie powiodło; słysząc Twoją opowieść zakładam, że jednak komuś się udało… i ta osoba jest na dodatek człowiekiem. Czyż życie nie jest zaskakujące i pełne niespodzianek ?
- Owszem, jest... – odparł Arkin, błądząc dalej swoimi oczyma po niebie i rozmyślając przy tym o swoim życiu. – Gdy mistrz nauczył mnie pełnego panowania nad umysłem i stwierdził, że jestem gotowy na poznanie prawdziwej magii byłem zadowolony… w tym czasie, zanim osiągnąłem pełną kontrolę, przeszukałem wszystkie możliwe kąty w poszukiwaniu fragmentów zwojów z czarną magią, co łatwą rzeczą nie było. Przeczytałem kilka opowieści dotyczących legendarnych ekwipunków, które ponoć mają swoją wolę i mogą cię zniszczyć… ale co ja ci będę opowiadał, skoro jesteś posiadaczem takiej rzeczy. Zaintrygowała mnie jedna historia o potężnym demonie śmierci, który kiedyś istniał lecz poległ z rąk bohaterów… zwał się Darkside. Pozostawił po sobie dwa mityczne artefakty, które stały się moją własnością. Kontynuując… skończywszy naukę wybrałem się z kilkoma zwojami o czarnej magii do owej Krainy, gdzie walczyłem o przeżycie. Przeżyłem tam rok, a następnie ze zdobytym doświadczeniem stałem się łowcą demonów. Kilka tygodni później spotkałem ciebie  i od tego momentu razem stawiamy czoła niebezpieczeństwu.
        

1 komentarz: