Pierwsze, co zwróciło uwagę po otwarciu drzwi, to ogromy pokój z kilkunastoma regałami. Pokój był oświetlony tylko światłem, jaki dawały zapalone świeczki stojące na kilku piedestałach, dając mizerny efekt. Podłoga była zrobiona z kilkudziesięciu nierównych spróchniałych desek, które z każdym krokiem wydawały dźwięk łamiącego się drewna. Na samym środku pokoju znajdował się duży stół, a po jego prawej stronie stał stary, skórzany fotel, na którym siedział właściciel.
- Niezła chata; szkoda, że troszkę spróchniała. – z lekką drwiną odezwał się ciemny elf. Wyciągnął jeden taboret spod stołu i usiadł naprzeciwko staruszka. Arkin poszedł w ślady Xandena i zrobił to samo.
- Znalazłeś coś, co może nam pomóc w naszych poszukiwaniach? – Zapytał człowiek, spoglądając na reakcję Khagl’a.
- Owszem mam dla was ciekawą historię. – Mówiąc to wstał, podszedł do jednego z regałów i wyciągnął dwie księgi, a następnie wrócił na swoje miejsce. Położywszy tomy na stole, otworzył pierwszy i zaczął przewracać kolejne strony. Książka była nowa, na co wskazywały kartki w białym kolorze, co świadczyło o nieużywalności tego podręcznika. Arkin przyglądał się każdemu ruchowi, jaki wykonywał dziadek siedzący naprzeciwko. Drow, nie mając zajęcia, huśtał się na krześle trzymając nogę na nogę i patrzył w sufit rozmyślając nad czymś.
- Jest pewna historia i to bardzo ciekawa. Jak widzisz, ta książka została niedawno wydana i jest jedna rzecz, która mnie bardzo ciekawi. To tajemnicza sprawa, która łączy się z niektórymi wątkami drugiej księgi. Historia opowiada o pewnej krainie zwanej Kirth. - Jego słowa były poparte ogromną fascynacją tą opowieścią. Poprawiając okulary, ciągnął dalej.
- Jest to kraina składająca się ze skał i gór skalistych. Wszędzie dookoła urwisko i doliny skalne, jednak pomimo tego istnieje tam wioska… ludzka wioska.
- Ludzka wioska? W pewnym stopniu to możliwe, ale mało prawdopodobne, chyba, że istnieje tam potężny mag władający ziemią, który potrafi w skałach odnaleźć wodę i nią gospodarować. Ale mag na tyle silny, żeby zaopatrzyć całą wieś w wodę? Trochę to niezwykłe i naciągane. – Odparł elf. Lecz owa historia go zachęciła i usiadł jak na normalnego gościa przystało i wsłuchiwał się uważnie.
- Opisana jest tu rzeka górska dająca czystą wodę, lecz nie w tym tkwi problem.
- Nie w tym? – Arkin z coraz większym zainteresowaniem wsłuchiwał się w głos Khagl’a.
- No, trochę to dziwne patrząc na możliwości przeżycia. Teren górzysty, fakt, woda jest, ale ciężko by było tam przeżyć bez uprawy roli i hodowli bydła. Coś tu nie trzyma się kupy. – odparł Xanden wpatrując się w otwarty tom. Staruszek podrapał się po głowie i zaczął kontynuować.
- Wioska liczy około dwustu pięćdziesięciu osób. Nie jest to sporo i nie wymaga dużej gospodarki na utrzymanie tych ludzi. Jednak jest pewien obszar znajdujący się w wiosce, który można uprawiać i hodować na nim zwierzęta. Ale to jest tylko niewielka powierzchnia, która ponoć zawsze zarasta. Dlaczego ludzie nie wrócą na jakieś bardziej ucywilizowane miejsce, tylko gnębią się tam w odosobnieniu? To jest zagadka, która…
-… nie daje spokoju. – dokańczając zdanie Arkin przybrał poważną postawę. Nie zważając na ciemnego elfa wpatrującego się w księgę zamknął ją, po czym ciemna postać dalej patrzała w jeden punkt nie mrugając, tak jakby książka dalej tam stała otwarta. Nie przyglądając się jemu starzec sięgnął po drugi tom, który okazał się o wiele starszy. Jego kartki były przyżółkłe, a całość wyglądała jakby miała się zaraz rozpaść. Po otworzeniu ukazały się stare pisma dotyczące demonów. Właściciel kolejno przerzucał kartki i utknął na jednym imieniu… Befrozen. Pod Imieniem była pokazana postać bestii.
- Co dziwne, słyszałem pewne pogłoski o nim… - Nagle urwał i spojrzał ze zdumieniem na siedzących bohaterów, którzy widząc postać hybrydy, odpłynęli daleko myślami, analizując poprzednie zdarzenia dotyczące poprzedniej poprzedniego tomu.
- Czyżby to była prawda? Naprawdę Ci młodzi wojownicy chcą stawić jemu czoła? Dlaczego? – Pomyślał w duchu Khagl, nie dając po sobie poznać strachu. Byli tak zamyśleni, że nie spostrzegli, kiedy skończył czytać… tak, jakby byli otwarci tylko na to, co jest związane tylko i wyłącznie z demonem.
- Istnieje pewna legenda...
- Pewna legenda? – zapytał elf, przerywając mu dalsze czytanie.
- Tak jak powiedziałem dotyczy ona Bestii zwanej Befrozenem. Kilkaset lat temu żył potwór i właściwie znajdował się właśnie na terenach Kirth. Ponoć każdy, kto tam poszedł nigdy nie wrócił…. Było wielu poszukiwaczy przygód, którzy w ramach treningu wybierali się właśnie tam, lecz nigdy nie wrócili. Istnieje jeszcze coś… Pakt.
- Pakt? - Arkin pytająco spojrzał na starca, po czym wyprostował ręce wyciągając je ku górze.
- Tak, pakt… około pięćdziesiąt lat temu założona tam została obecna wioska. Nie wiadomo, dlaczego ludzie tak daleko zawędrowali i nie wiadomo, w jakim celu. Wiadome jest, że wpadli w pułapkę Bestii, która dała im dwa wyjścia. Pierwsze polegało na całkowitej eksterminacji i skonsumowaniu wszystkich od razu, a drugim było przybywanie demona co pięć lat do wioski i zabieranie jednej z córek, obojętnie której rodziny.
- Ciekawy sposób myślenia ma ten Befrozen… podoba mi się. –po twarzy … widać było lekceważącą postawę.
- Jest głodny to bierze, ale rzadko jest to spotykane u demonów. Zazwyczaj one lubią tylko bawić się strachem i cierpieniem. – Wytłumaczył Arkin Khagl’owi.
- Co to ma do rzeczy? – zapytał właściciel niespokojnym głosem.
- To oznacza, że ktoś tu kłamie... albo ta księga, czyli są to tylko domysły ludzkie, albo demon nie istnieje. - Spoglądając na Drowa widział w jego oczach zrozumienie i rozczarowanie. Wiedział, że może to być kolejna bujda, rozpowiedziana przez jakiegoś bajkopisarza.
- Nie rozumiem, o czym wy mówicie. – Jego słowa stawały się coraz bardziej niepewne, a głos coraz bardziej drżący, co świadczyło o jego strachu.
- Wytłumaczę ci to, tylko nie przerywaj. Pytania zostaw na koniec. – Odpowiedział Arkin.
- My klasyfikujemy demony w różne rodzaje, najprościej mówiąc. To, co piszą w księgach, rzadko jest prawdą. W większości jest to bujda, wymysły ludzi, którzy opisują je tak, jakby chcieli, aby wyglądały. Są demony młode, średnie i wyższe. Demony młode nazwaliśmy tak, ponieważ charakteryzują się tym, że są mało rozgarnięte, występują w małych stadach, nie potrafią składać żadnych pieczęci ani używać mowy jak pozostałe. Charakteryzują się instynktem i, co jest najistotniejsze, pożerają ludzi. Demony średnie potrafią składać pieczęci i używać mocy, jaką dysponują, np. ognia. Potrafią władać bronią tak jak każdy… czy to krasnolud, elf, człowiek, czy członek innej rasy. Co najważniejsze, są istotami rozumnymi, samodzielnie myślą i są o wiele bardziej niebezpieczne niż ich poprzednicy. Demony wyższe zupełnie się różnią od reszty. Ich potęga jest 3 razy większa od poprzednich rodzajów. Posiadają niewyobrażalną moc, którą potrafią stłumić tylko nieliczni, np. opisywani mistyczni bohaterowie. Legendy o nich nie są w całości prawdą, ale jeżeli chodzi o moc, potrafią dorównać tym hybrydom. I jest jeszcze ostatni gatunek, o którym się nigdy nie wspomina. My nazywamy je pozaklasowymi. Ich moc jest tak przerażająca, że nawet demony wyższe boją się ich mocy, ponieważ dla nich nie ma różnicy, czy pożrą człowieka, czy demona. Ale są to tylko pogłoski. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z taką potęgą.
- Powiedzcie mi szczerze… kim wy jesteście? - Khagl był tak przerażony tym opowiadaniem, że po czole spływały mu krople potu, a całe ciało się trzęsło. Arkin był tak przekonywujący i znał tak wiele informacji dotyczących demonów, że trudno było wątpić w prawdziwość jego słów.
- My jesteśmy Łowcami i to nie byle jakimi. Polujemy na nie. - Po raz pierwszy elf spoważniał i spoglądając na starca widział w nim strach i paraliż ogarniające jego ciało, po czym uśmiechnął się.
- Dlatego ta legenda jest albo kolejną bujdą, albo ludzie tak sobie to tłumaczą, gdyż nie wiedzą, co tak naprawdę bestia robi z uprowadzonymi. Tyle informacji nam starczy. – Wyglądał na usatysfakcjonowanego, gdyż Arkin uśmiechnął się i powstał ze swojego miejsca.
- Chodź, Xanden, nie mamy czasu do stracenia, trzeba ruszyć w pogoń za nieznanym i stawić czoła bestii.
- W końcu coś ciekawego będzie się działo… już mam dosyć siedzenia tutaj. – Po tych słowach elf powstał z taboretu i pierwszy pokierował się w stronę drzwi.
- Mam do ciebie jeszcze jedną prośbę.
- Prośbę? – Starzec dalej był sparaliżowany po usłyszanej historii o potworach, które żyją na tym bezkresnym świecie.
- Jesteś bardzo pomocny i nasza współpraca mogła by trwać dalej. Z tego, co zauważyłem, masz bardzo dobre księgi, lecz niektóre z nich są tylko efektem wybujałej wyobraźni człowieka lub istoty innej rasy. Postarałeś się znaleźć coś ciekawego, co ci się udało. Mam dla ciebie propozycję, masz tu dwie sakiewki złota. Będę w ciebie inwestował, a ty będziesz podawać mi informację i szukać ksiąg najbardziej przydatnych, zawierające informacje takie jak te. Te sakiewki zawierają sto sztuk złota, co wystarczy na remont tego domu, umeblowanie go i kupienie trochę ksiąg. Po tym, co zrobiłeś, mogę
wywnioskować, że umiesz myśleć, lecz nie potrafisz rozpoznać prawdziwości historii i zachowań demonów. Także po powrocie nauczę Cie kilku rzeczy, których będziesz dla nas szukał i dostawał za nie wynagrodzenie. Przystajesz na tę propozycję?
wywnioskować, że umiesz myśleć, lecz nie potrafisz rozpoznać prawdziwości historii i zachowań demonów. Także po powrocie nauczę Cie kilku rzeczy, których będziesz dla nas szukał i dostawał za nie wynagrodzenie. Przystajesz na tę propozycję?
- Sto sztuk złota? To jest za dużo, o wiele za dużo. – starzec, dalej roztrzęsiony, nie mógł w to uwierzyć i postanowił sprawdzić zawartość woreczków. Otworzył jeden i zobaczył pełno złotych monet, które połyskiwały przed jego oczami.
- Nieprawda; ta księga, którą posiadasz kosztuje około trzydziestu złotych monet. Jest to jedna z wielu ksiąg bezcennych, których zawartością są informacje prawdziwe. Nie masz czego się bać; to my narażamy życie i walczymy o to, by wam żyło się lepiej. – Ostatnie słowa wypowiedziane było z troską, co uspokoiło Khagla.
- Dobrze, ale nie wiem, czy sam sobie poradzę, jestem już stary, jak widać. Czy mogę wyszukać dla siebie czeladnika, który będzie mi pomagał w pracy?
- Oczywiście. Zrób tak, jak uważasz i wyszkól go tak, jak potrafisz, a później ja was wyszkolę i podzielę się wiedzą, którą sam posiadam. – Po tych słowach Arkin dołączył do ciemnego elfa stojącego w drzwiach i czekającego na niego, po czym wyszli zamykając za sobą drzwi.